Recenzja na gorąco: Całkiem ciekawie się zapowiadało

— feeling confused
Cienioryt - Krzysztof Piskorski

W moje chciwe łapki książka wpadła przypadkowo, w sposób który najbardziej lubię... otóż był to prezent, a więc coś nie planowanego, zaskakującego i w ogóle przyjemnego. No więc bardzo się ucieszyłem i zasiadłem do lektury. No i tu już nie było tak fantastycznie. Akcja dzieje się w równoległym świecie, w którym całkiem mocno czuć klimat XVII wiecznej Hiszpanii. Nie powiem, lubię, podoba mi się, pochwalam. Główny bohater - zgrabnie naszkicowany, wzbudza sympatię, jest całkiem spójny i konsekwentny - trudno taką postać stworzyć ale tutaj pisarz się obronił. Gorzej z postaciami pobocznymi, które są niestety o wiele bardziej spłaszczone. Następna rzecz - element fantastyczny. Pomysł bardzo ciekawy, jednak później nieco chyba przekombinowany i niepotrzebnie skomplikowany. Nie wszystkie zawiłości udało się wyjaśnić a tam gdzie autor pokusił się o wyjaśnienia... nie są one przekonujące. Kolejna sprawa: intryga - podobnie jak wcześniej - na początku bardzo dobrze, książkę czyta się zaskakująco przyjemnie, później jest już gorzej, aż do finału, który w połączeniu z zagmatwanym elementem fantastycznym staje się mało zrozumiały, nie ciekawy i generujący u czytelnika poczucie zawodu.

 

Książka zapowiadała się bardzo dobrze, jednak końcówka rozczarowuje. Autor ma duży potencjał, jednak musi popracować nad wytrwałością. Niestety w miarę czytania poziom się obniża.

 

Dla kogo -  po pozycję może sięgnąć każdy fan fantasy - szczególnie poleciłbym ją jednak tym, którzy myślą o pisaniu - widać tutaj, że dopracowanie i złożenie różnych elementów nie wystarczy - opowieść powinna ciągnąć w górę do samego końca a tutaj poziom niestety spada. Z pisaniem jak z gotowaniem, dobra powieść to nie tylko suma dobrych składników - musi być również jakaś wartość dodana a tutaj tego niestety nie ma.