Recenzja na gorąco: Trochę mało oryginalnie ale bardzo ok

Ziarna Ziemi - Michael Cobley

Pierwszy tom cyklu "Ogień ludzkości" wprowadza nas w niezwykle interesujący wszechświat, w którym ludzkości zajrzała w oczy groźba całkowitej eksterminacji. By przetrwać opracowano rozpaczliwy plan wysłania w przestrzeń trzech statków kosmicznych, swoistych ark, których zadaniem jest podtrzymanie gatunku. Statki rozdzieliły się i losy załóg potoczyły się zupełnie odmiennymi drogami. Jeden ze statków trafił na planetę Darien, zamieszkałą przez inteligentną rasę Uvovo, z którymi ludziom udaje się znaleźć wspólny język i w pokojowej harmonii egzystować odkrywając wspólnie tajemnice planety. Opowieść rozpoczyna się w momencie, w którym wydaje się że osadnicy zapomnieli o wszechświecie, wiodą spokojny, w miarę nieskomplikowany żywot. Nie wiedzą co stało się z ziemią, stracili również kontakt z załogami pozostałych dwóch statków. Z czasem okazuje się jednak, że wszechświat nie zapomniał o nich. Ich nowy dom ma bardzo burzliwą przeszłość, skrywa ogromną tajemnicę, która staje się obiektem zainteresowania największych potęg rządzących tym sektorem kosmosu. Sytuacja polityczna staje się skomplikowana i coraz bardziej napięta, cały czas pojawiają się nowi gracze pragnący decydować o losie planety i jej mieszkańców. Uvovo mają głębszy i pełniejszy obraz sytuacji, ludzcy koloniści zaczynają się plątać w politycznej matni. W miarę czytania pojawiają się nowe wątki. Dowiadujemy się jaki los spotkał pozostałe statki kolonizacyjne, co stało się z ziemią, przedstawiane są ciekawe wizje całych obszarów kosmosu i zamieszkujących je fantastycznie różnorodnych bytów. Na scenę wprowadzani są nowi bohaterowie - bardzo ciekawie zapowiada się wątek Kao Czi - pilota z drugiej arki, który podejmuje się wykonać karkołomną misję polegającą na nawiązaniu kontaktu z załoga pierwszego statku. Pod koniec pierwszego tomu dowiadujemy się również nieco więcej o losach trzeciej załogi.

 

Uff. zapowiada się bardzo fajnie, jest wszystko co sajnsfikszynowe tygryski lubią najbardziej. Autor snuje bardzo dużą liczbę wątków, jednak mimo to mamy poczucie spójności. Cały czas czujemy, że opisywane wydarzenia są ważne i nawiązują do głównej tajemnicy. Fajnie się to wszystko przeplata, a z każdą kolejną stroną układanka w naszej głowie staje się nieco pełniejsza.

 

Hmm no dobra teraz żeby nie było zbyt kolorowo - napisałem że z każdą kolejną stroną a bardziej pasowałoby tu stwierdzenie że z każdym kolejnym "50 stroniem", Akcja jest nieco mało dynamiczna. Bogate często wplatane opisy mogą czasem nużyć. Mnie to osobiście nie przeszkadzało, lubię taki styl pisarstwa nawet, ale wiem że jest wielu fanów gatunku, których ta książka może zmęczyć. Drugi minus - wtórność - nie ma tutaj wielu naprawdę oryginalnych momentów. 

 

Minusy są, ale nie wielkie - cykl zapowiada się bardzo ciekawie - mam nadzieję, że autor przynajmniej utrzyma poziom - niezła kosmiczna opowieść się zapowiada.

 

Dla kogo - dla fanów SF oczywiście, ale nie takiego bardzo twardego - no i dla wyrozumiałych czytelników, którzy nie szukają w książce szaleńczego tempa i szybkiego biegu przez płotki niesamowitych przygód.